Lata 80 w naszym kraju dla miłośników samochodów były zdecydowanie ciężkie czasy. Aby móc kupić wymarzone auto, wielu rodaków musiało czekać długimi latami. Auta kupowało się za pomocą tak zwanych przedpłat i oczekiwało na nie bardzo długo. Inni rodacy, którzy byli lepiej usadowieni w systemie, mogli otrzymać samochód z przydziału. Jednak istniała jeszcze trzecia droga i jak na warunki socjalistyczne bardzo wolnorynkowa. Ze względu na brak wolnego handlu na pierwotnym rynku motoryzacyjnym, w Polsce bardzo prężnie rozwinął się rynek wtórny. Centralnym miejscem nabywania pojazdów w Polsce w tamtych czasach była giełda. Z początkiem lat 80. W naszym kraju zarejestrowanych legalnie funkcjonujących było, 14 giełd samochodowych. Po 1987 roku ich liczba wynosiła już 52, a kolejne 5 właśnie powstawało. Podejście władzy tamtejszego ustroju do tych ośrodków handlu z biegiem lat ulegał zmianie. Początkowo podchodzono niechętnie do giełd. Władza osądzała ją o spekulacje i oszustwa oraz poważnie zastanawiała się nad ich likwidacją. Z upływem lat jednak uznano giełdy za niezbędne przy istniejącym handlu pierwotnym i starano się zaostrzyć kontrolę nad dokonywanymi tam zakupami. Giełdy funkcjonowały w niedziele i soboty. Największe z nich: warszawska, katowicka, wrocławska i poznańska, na nich liczba wystawianych, co weekend samochodów sięgała nawet 3 000. Pozostałe liczyły średnio kilkaset samochodów. Podstawową zaletą tych targowisk była możliwość kupna auta od ręki, barierę mogła stanowić jedynie zasobność portfela. Ceny nowych samochodów na tamtym rynku przekraczały dwukrotnie cenę państwową. Czterolatek kosztował tyle samo, co nowy samochód z przedpłat. Oprócz samochodów keajo0wych na rynku giełdowym można było znaleźć samochody produkowane w innych krajach socjalizmu oraz samochody marek zachodnich. Po wprowadzeniu w kraju ograniczeń związanych z kupnem benzyny największy popyt na giełdach był na pojazdy wyposażone w silnik wysokoprężny, ponieważ restrykcje ze strony rządu nie obejmowały sprzedaży oleju napędowego. Wszystkie zagraniczne samochody kosztowały więcej niż porównywalne polskie marki, a cena pojazdów zachodnich osiągalna dla naprawdę niewielu. W 1982 roku na giełdzie w stolicy nowy Polonez kosztował ok. 3 tys. dolarów, w czasie, gdy najtańszy zachodni diesel 5, 7 tys. dolarów. Takie są już po prostu ceny. [hasła pokrewne: przeciski pod drogami, przesycanie aluminium, naklejka na legitymację ]

Comments are closed

Powiązane tematy z artykułem: naklejka na legitymację przeciski pod drogami przesycanie aluminium